Zdrowie i profilaktyka

Zdrowie i profilaktyka

Pokochać pijawki – Onet wiadomości

Stawiamy. Cztery ruchliwe robaki lądują na gołym kolanie. Niby ma nie boleć, ale swędzenie czuć wyraźnie, po czym zaczyna się wielkie ssanie i pijawki szybko pęcznieją od krwi.

Staw rwie od półtora roku, okresowo, ostatnio zwłaszcza po nartach. Było ściąganie wody za pomocą wielkiej strzykawki, były prześwietlenia, kontrasty i wszelkie inne sposoby nowoczesnej diagnostyki. Łękotka jest w porządku, ale kolano boli i boli…

Dreszcz człowieka przechodzi, jeśli spojrzeć przez mikroskop na rozwarty pysk pijawki. W upiornej gardzieli można obejrzeć trzy szczęki godne rekina ludojada, wyposażone w 270 ostrych zębów. Tak uzbrojone stworzenie może przegryźć skórę największego grubianina, po czym zadziałać na jego organizm jako lek.

Hodowlane manie Trzeciej Rzeczypospolitej pojawiają się średnio co siedem lat. Nowa wieść niesie, że na czymś żywym można zarobić, po czym ludzie opróżniają piwnice, garaże, altany i przydomowe komórki oraz montują dodatkowe półki w blokowych łazienkach. Następnie instalują w tych miejscach coś żywego, co ma szybko przynieść majątek. Wkrótce okazuje się… że na to coś nie ma kupca.

Tak było z grzybkiem, a potem ze ślimakami o pięknej nazwie Helix aspersa maxima. A teraz? Wystarczy wpisać w internetowej wyszukiwarce słowa pijawka lekarska i okazuje się, że chętnych do ich hodowania jest więcej niż pijawek. Lekarskie bowiem wymieniane są w polskiej Czerwonej Księdze jako gatunek… zagrożony wyginięciem.

Stado mieć

Kilka wypowiedzi z internetowej grupy dyskusyjnej: „Może mi ktoś podać stronę, na której mogę znaleźć, jak się rozmnaża pijawki?”, „Interesuje mnie faza rozrodu. Gdzie szukać danych? (Rysunku inkubatora itp.)”, „Zabieg z pijawkami kosztuje 100 zł, zainteresowanych proszę o kontakt mailowy”, „Potrzebuję zakupić 30 pijawek. PILNE!!!”, „Jestem biologiem genetykiem. Chcę założyć hodowlę pijawki lekarskiej w Krakowie. Proszę o dane dotyczące możliwości zakupu literatury dotyczącej hodowli”.

Zainteresowanie stało się tak ogromne, że pora oddać głos fachowcowi, i to nie byle jakiemu: „Grunt, który się obierze, powinien być niski i mokry, w miejscu gdzieby się końskie pijawki pokazywały, w bliskości stawu, któryby wodą zasilał rowy. Tych się kopie trzy lub sześć, podług upodobania. Rowy powinny mieć łokci sześć długości, tyleż szerokości, odległe jeden od drugiego także na sześć łokci. Ziemię, którą wybrano, sypie się na brzeg, co jakby wał w około stanowi; od stawu dają się małe tamki, aby pijawki nie uciekały. Mniej nad kilka tysięcy nie trzebaby ich sprowadzać, nie wartoby zachodu…”, radziła w 1857 r. Karolina z Potockich Nakwaska, autorka dzieła „Dwór Polski”.

Jedynym współcześnie miejscem w naszym kraju, gdzie hodowla pijawki lekarskiej odbywa się na skalę przemysłową, jest Śląsk. – Pomysł przyszedł mi do głowy kilka lat temu, podczas oglądania popularnonaukowego programu telewizyjnego, w którym chirurg stawiał pijawki na ucho, które dopiero co przyszyto pacjentowi. Ich zadaniem było usuwanie zakrzepłej krwi, żeby w naczynkach zaczęła płynąć ta dobra – wspomina Zygmunt Dynowski, biolog, prezes Przedsiębiorstwa Wdrożeń i Zastosowań Biotechnologii i Inżynierii Genetycznej BIO-GEN w Opolu. – Przypomniałem sobie, że moja babcia trzymała w domu słój z pijawkami, którymi leczyła domowym sposobem najrozmaitsze choróbska. My tutaj, w firmie, uczyliśmy się hodowli przez cztery lata, ale warto było. Zainteresowanie przerasta oczekiwania. Dziś jednak problemem jest nie liczba pijawek, które trzeba dostarczyć, ale brak ludzi, którzy potrafią je stawiać.

CD: Onet wiadomości: „Pokochać pijawki

Advertisements
%d blogerów lubi to: